Witryna Zwi±zku Polaków na Bia³orusi / G³os znad Niemna / KULTURA
Bia³oru¶ turystyczna
Zaczê³o siê lato, a wraz z nim na naszej szeroko¶ci geograficznej zaczyna siê sezon turystyczny. Przynajmniej dawniej tak bywa³o. Bia³oru¶ jest piêknym krajem, bezpiecznym dla zagranicznych turystów, ze wspania³± przyrod±, sympatycznymi lud¼mi. Tu¿ przy samej granicy z Uni± Europejsk±, za wschodnimi krañcami Polski, jest wiele ciekawych zabytków i miejsc, w tym zwi±zanych z polsk± histori± i kultur±, które warto zwiedziæ. A jednak, mimo usilnych zabiegów w³adz bia³oruskich, zagraniczni tury¶ci niezbyt czêsto odwiedzaj± Bia³oru¶. Dlaczego?
W pañstwowych mediach bia³oruskich co rusz jest podkre¶lane wyj±tkowo dogodne po³o¿enie geopolityczne Bia³orusi. G³owa pañstwa w swych wypowiedziach czêsto akcentuje, ¿e rz±dzi krajem, który znajduje siê w samym centrum Europy. Jednak bogactwo tego kraju - cierpliwi i tolerancyjni ludzie, piêkna przyroda i bogata w wydarzenia historia - nie brzêczy monet± w skarbcu. W dobie kryzysu, kiedy bia³oruski "cud gospodarczy" pêk³ jak bañka mydlana, w³a¶nie turystyka mog³aby staæ siê sta³ym ¼ród³em dochodów. Wygl±da na to, ¿e w³adze Bia³orusi nie maj± nic przeciwko temu, jednak nie maj± ¿adnej wizji, jak rozwin±æ tê ga³±¼ gospodarki. Zostaj± tylko dobre chêci i ci±g³e narzekanie z powodu braku turystów.
Bran¿a turystyczna nie wymaga zbyt du¿ych nak³adów i inwestycji, zw³aszcza je¶li pozwoliæ swobodnie dzia³aæ prywatnym podmiotom gospodarczym. Tym bardziej, ¿e z tego wszystkiego, co zapewnia³oby dobre warunki do przyjmowania go¶ci z innych krajów, swobodnie mogliby korzystaæ równie¿ mieszkañcy Bia³orusi. Sporo jest pañstw na ¶wiecie, które bêd±c w podobnej jak Bia³oru¶ sytuacji, potrafi³y z turystyki zrobiæ jedno z g³ównych ¼róde³ dochodów w bud¿ecie.
Powo³uj±c siê na do¶wiadczenia zagraniczne, jeszcze parê lat temu sam £ukaszenka zwraca³ uwagê na potrzebê rozwoju tej bran¿y. A w 2006 r. nawet wydano Dekret Prezydenta RB "O niektórych ¶rodkach pañstwowego wsparcia rozwoju turystyki w Republice Bia³oru¶". Czy co¶ siê zmieni³o od tego czasu na lepsze? Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieæ na to pytanie. MAGAZYN proponuje swoim Czytelnikom spojrzeæ na bran¿ê turystyczn± Bia³orusi na przyk³adzie Grodna, które kilka lat temu zwyciê¿y³o w ogólnokrajowym konkursie "Poznaj Bia³oru¶" i zosta³o okrzykniête miastem najbardziej sprzyjaj±cym turystyce.
Miasto-muzeum
Nawet niektórzy grodnianie dziwi± siê, gdy ich miasto jest nazywane w³a¶nie tak, gdy¿ nie dostrzegaj± wielu zabytków. Najwy¿ej mog± wymieniæ kilka miejsc wartych zwiedzania. Jednak bardziej spostrzegawcza osoba mo¿e dostrzec, ¿e niemal na ka¿dym kroku natkn±æ siê mo¿na na co¶, czym warto pochwaliæ siê przed go¶æmi miasta. Jako jedno z najpiêkniejszych miast Europy Grodno znalaz³o siê w dziele Georga Brauna "Civitates orbis terrarum", wydanym w 1618 r. Miasto nad Niemnem, jako jedyne miasto dawnej Rzeczypospolitej, mo¿e poszczyciæ siê posiadaniem dwóch królewskich zamków. A pod wzglêdem liczby pa³aców magnaterii polskiej w XVIII wieku ustêpowa³o jedynie Warszawie.
Jakim¶ cudem w Grodnie przetrwa³o sporo budynków, które pojawi³y siê na planie miasta kilka wieków wstecz. Jest to jedyne na Bia³orusi miasto, w którym w tak dobrym stanie zachowa³a siê starówka. Nic wiêc dziwnego, ¿e w ostatnich latach do¶æ czêsto go¶cimy filmowców bia³oruskich i rosyjskich, którzy krêc± filmy o dziejach przedwojennych lub z pocz±tku XX wieku.
Jednak nie wszystkie zabytki przetrwa³y i wojny, i socrealistyczne podej¶cie do urbanistyki; a równie¿ wspó³cze¶ni gospodarze nie oszczêdzili miasta. Za najwiêksz± stratê miasta uwa¿a siê wyburzenie w ci±gu jednej nocy, w pa¼dzierniku 1962 r., Fary Witoldowej, która niew±tpliwie znalaz³aby swoje miejsce na li¶cie dziedzictwa UNESCO.
Najbardziej znanymi zabytkami Grodna s± bez w±tpienia dwa zamki. Stary, budowê którego w XIV wieku nakaza³ rozpocz±æ bohater bitwy pod Grunwaldem - ksi±¿ê Witold. To tam Kazimierz Jagielloñczyk przyjmowa³ polskie poselstwo ofiaruj±ce mu koronê. W tym zamku Stefan Batory planowa³ swe zwyciêskie wyprawy wojenne na Wschód, w nim te¿ zmar³, a lekarze dokonali pierwszej w dziejach sekcji zw³ok zmar³ego monarchy. Tu¿ obok, na wysokim brzegu Niemna, wznosi siê Nowy Zamek, w którym odby³ siê ostatni sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów, tam te¿ podpisa³ abdykacjê król Stanis³aw August Poniatowski.
Grodnianie wymieni± równie¿ najstarszy zabytek miasta - cerkiew ¶w. ¶w. Borysa i Gleba, zaproponuj± obejrzenie piêknych kilkusetletnich ko¶cio³ów grodzieñskich. Natomiast niewielu wspomni "szary dworek" Elizy Orzeszkowej, klasztor Narodzenia Bogurodzicy czy Horodnicê Antoniego Tyzenhauza, nie mówi±c ju¿ o innych ciekawych zak±tkach Grodna, dostrzeganych jedynie przez mi³o¶ników historii i architektury.
Same zabytki nie wystarcz±
Na pocz±tku tego wieku, przed renowacj± placu Sowieckiego, przed katedr± przewa¿nie od pi±tku do niedzieli mo¿na by³o zobaczyæ po kilka autokarów turystycznych, g³ównie z polsk± rejestracj±. Najwiêcej Polaków przyje¿d¿a³o do pobliskiego Grodna na weekend majowy. Zazwyczaj tu zaczynali zwiedzanie Bia³orusi, a nastêpnie udawali siê do Nowogródka, Mira, Nie¶wie¿a. Popularne by³y równie¿ Bohatyrowicze i Bieniakonie. Dzisiaj ju¿ czego¶ takiego nie zobaczysz. Wiele siê zmieni³o - obecnie nie ma miejsca na parkowanie wiêkszych pojazdów w centrum miasta, ale nie ma te¿ komu tam siê zatrzymywaæ.
Nic dziwnego, bo pomimo piêtrz±cych siê niedogodno¶ci, w³adze nie robi± prawie nic, aby zmieniæ sytuacjê na lepsz±, zachwalaj± jedynie walory turystyczne Bia³orusi. Oto fragment tekstu o Bia³orusi z oficjalnej strony internetowej bia³oruskiej ambasady w Warszawie, maj±cy zachêciæ do zwiedzenia naszego kraju:
"W unikatowym miejscu, gdzie stykaj± siê granice trzech pañstw: Bia³orusi, Polski i Litwy le¿y Kana³ Augustowski, wybudowany w 1839 roku. Jest to doskona³e miejsce wypoczynku. [...] Po rekonstrukcji bia³oruska czê¶æ Kana³u Augustowskiego jest jeszcze bardziej ciekawa z punktu widzenia wspó³czesnego turysty, ³±czy bowiem w sobie tradycyjnie nietkniêt± urodê bia³oruskiej natury z jednoczesn± mo¿liwo¶ci± korzystania ze wspó³czesnej infrastruktury turystycznej".
Niby wszystko w porz±dku, tylko po bia³oruskiej stronie jest zaledwie 25-kilometrowa czê¶æ kana³u, po polskiej stronie d³ugo¶æ tego zabytku wynosi ponad 80 km. Co autorzy mieli na my¶li, zachêcaj±c do korzystania ze "wspó³czesnej infrastruktury turystycznej"? Czy¿by samotn± budkê, w której mo¿na kupiæ co nieco do picia i jeszcze mniej do zjedzenia albo kilka sto³ów dla kilkuset potencjalnych zwiedzaj±cych? O wypo¿yczalni sprzêtu czy miejscach do odpoczynku nie ma co nawet marzyæ! Po polskiej stronie na obu brzegach Kana³u Augustowskiego o wiele ³atwiej jest znale¼æ niemal w ka¿dej gospodzie i dobre jedzenie, i kajaki, a i ca³a infrastruktura jest o niebo lepsza, ni¿ po, b±d¼ co b±d¼, aspiruj±cej do stworzenia konkurencji stronie bia³oruskiej.
Kolejn± atrakcj± ma byæ Puszcza Bia³owieska. I znowu Polak u siebie w kraju, bez udrêki z wyrabianiem wizy, spaceruj±c le¶nymi ¶cie¿kami mo¿e spotkaæ ¿ubra, króla puszczy. No, chyba ¿e od dziecka marzy o tym, by odwiedziæ "Rezydencjê Dziadka Mroza" po bia³oruskiej stronie. Trudno jest jednak w to uwierzyæ, bo przecie¿ w Polsce prezenty na Gwiazdkê przynosi ¦wiêty Miko³aj, a nie jaki¶ dziad.
W ostatnich latach szeroko by³a reklamowana taka "wiele obiecuj±ca bran¿a turystyki na Bia³orusi" jak narciarstwo alpejskie. Tego ju¿ za wiele! Niech autorzy tej cudownej agitki wybior± siê kiedy¶ do Zakopanego. Byæ mo¿e bêd± zaskoczeni, ale w sezonie tam a¿ siê roi od Rosjan i Bia³orusinów. Ciekawe po co robi± wizy i jad± taki kawa³ drogi, je¿eli - przynajmniej w za³o¿eniu pomys³odawców tandetnej reklamy o "bia³oruskich Alpach" - maj± wspania³e warunki pod Miñskiem?
Odpoczynek czy walka z biurokracj±?
W³a¶nie biurokracja bia³oruska jest chyba decyduj±cym argumentem, który z powodzeniem od wielu lat przeszkadza rozwojowi bran¿y turystycznej w kraju. Zaczyna siê od wiz. S± one bodaj¿e najwiêksz± zmor± bia³oruskiej turystyki. Chocia¿ koszt wiz nie jest zbyt wygórowany, bo indywidualna jednorazowa kosztuje 25 euro, a grupowa 10 euro. Mankamentem wizy grupowej jest to, ¿e je¿eli z jakich¶ przyczyn nie jedzie jedna osoba z grupy, to ca³a grupa równie¿ nie mo¿e przekroczyæ granicy. Dlatego Polacy przewa¿nie wybieraj± jednorazowe wizy po 25 euro. Tutaj z kolei pojawia siê problem, polegaj±cy na absurdalnym pomy¶le zebrania sporej ilo¶ci dokumentów - w wiêkszo¶ci zbêdnych. W przypadku wizy turystycznej potrzebne jest "chodatajstwo", czyli podanie, bez którego nie mo¿na jej otrzymaæ. Takie podanie musi wystawiæ bia³oruska firma turystyczna, z któr± trzeba podpisaæ umowê. Do tego dochodz± jeszcze: ubezpieczenie, szczegó³owy program, voucher, je¿eli jedzie grupa, to potrzebne jest potwierdzenie, ¿e strona bia³oruska j± przyjmie i wystawi rachunek. Wydzia³ Konsularny Ambasady Bia³orusi zastrzega sobie prawo do wyd³u¿enia terminu wydania wiz bez podania przyczyn oraz prawo ¿±dania przedstawienia dodatkowych dokumentów - równie¿ bez podania przyczyn! Co gorsze, urzêdnicy bia³oruskiej Ambasady skrzêtnie z tych przys³uguj±cych im praw korzystaj±, nawet wtedy, kiedy nie ma ¿adnej uzasadnionej potrzeby.
Zastanawiaj±cy jest fakt, ¿e bia³oruskie Ministerstwo Sportu i Turystyki za turystów uwa¿a jedynie te osoby, które przekroczy³y granicê Bia³orusi na podstawie "voucheru", swoistej umowy miêdzy obcokrajowcem a jedn± z bia³oruskich firm turystycznych. Ciekawie, czy cudzoziemcy, którzy przyjad± prywatnie, na "dziko", zostawi± mniej pieniêdzy, wywioz± gorsze wspomnienia i wra¿enia z Bia³orusi ni¿ ci "oficjalni" tury¶ci? Czy¿by odgórne ustalanie sztywnych zasad mia³o s³u¿yæ zwiêkszonej liczbie odwiedzaj±cych Bia³oru¶? Bardzo w±tpliwe.
Ju¿ w chwili, gdy szczê¶liwy turysta z bia³orusk± wiz± w kieszeni wje¿d¿a na Bia³oru¶, spotyka go pierwsza niesympatyczna niespodzianka. Mimo praktycznie braku kolejek, po polskiej stronie kontrola paszportowa zajmuje oko³o pó³ godziny, po bia³oruskiej niemal trzy razy d³u¿ej. Je¿eli obcokrajowiec ma zamiar go¶ciæ na Bia³orusi d³u¿ej ni¿ trzy dni, musi siê zameldowaæ w urzêdzie migracyjnym, a ta procedura poch³ania sporo czasu i jest kosztowna. Na dodatek jest zupe³nie bez sensu, bo na granicy ka¿dy cudzoziemiec i tak wype³nia kartê migracyjn±. Jednak do dnia dzisiejszego procedura ta nie zosta³a zniesiona.
Zabytki, ale jakie¶ inne
W mediach pojawi³y siê informacje o tym, ¿e w³adze Grodna podjê³y decyzjê o przeprowadzeniu renowacji wielu zabytków, m.in. letniej rezydencji Stanis³awa Augusta Poniatowskiego. W budynku, w którym obecnie mie¶ci siê Katedra Hodowli Ro¶lin Akademii Rolniczej, trudno rozpoznaæ letni pa³acyk ostatniego króla Rzeczypospolitej, s³yn±cego z tego, ¿e mia³ wyrafinowany gust i lubi³ otaczaæ siê przepychem. I nie ma co liczyæ na to, ¿e po remoncie wygl±d by³ej rezydencji znacz±co siê zmieni, gdy¿ Bia³oru¶ nie dysponuje dobrymi konserwatorami zabytków. Mo¿na siê o tym przekonaæ, ogl±daj±c odrestaurowany zamek w Lidzie.
Od wielu lat w centrum Grodna straszy przechodniów dom, w którym niegdy¶ mieszka³ znany na ca³ym ¶wiecie twórca jêzyka esperanto, Ludwik Zamenhof. Minê³o ju¿ parê lat od dnia, gdy szpital psychiatryczny opu¶ci³ mury zdewastowanego klasztoru brygidzkiego, a remontu i tak nie zaczêto. Odremontowano natomiast dom Elizy Orzeszkowej. Jednak nie spe³niono obietnicy sprzed remontu - powiêkszenia czê¶ci muzealnej. Muzeum nadal mie¶ci siê w dwu pokoikach; zbiory zosta³y uzupe³nione zupe³nie niepasuj±cymi do wnêtrz "malowid³ami" i ogromn± szaf±, w której umieszczono kilka ksi±¿ek. Nikt nie mo¿e wyt³umaczyæ, po co to zosta³o zrobione i jaki ma zwi±zek z ¿yciem i twórczo¶ci± znakomitej polskiej pisarki.
Trzeba zaznaczyæ, ¿e od chwili powstania izby pamiêci Elizy Orzeszkowej w jej dworku, czyli od roku 2001, do czasu, gdy pojawi³ siê problem wizowy, ponad po³owê zwiedzaj±cych stanowili wycieczkowicze z Polski. Jednak nie wszystkim odwiedzaj±cym Grodno Polakom udaje siê trafiæ do muzeum. Pecha maj± ci, którzy wybior± siê w go¶cinê do Pani Elizy w sobotê, gdy¿ tego dnia biblioteki w mie¶cie s± nieczynne. Warto wiêc spróbowaæ innego dnia obejrzeæ salonik pisarki, pos³uchaæ przewodnika, tyle ¿e po rosyjsku, co w przypadku turystów zagranicznych na niewiele siê zda. Mi³e panie z biblioteki chêtnie te¿ poka¿± resztê nowo odremontowanego i wyposa¿onego budynku - stela¿e z ksi±¿kami oraz nowo¶ciami wydawniczymi i - powód do dumy - komputery. Tylko gdzie w tym wszystkim duch XIX wieku?
Je¿eli obcokrajowcy chc± nie tylko podziwiaæ Grodno, ale te¿ czego¶ siê dowiedzieæ o zabytkach miasta, to w grodzieñskich firmach turystycznych mo¿na zamówiæ us³ugi przewodnika, nawet ze znajomo¶ci± jêzyków obcych. Przeciêtnie wycieczka objazdowa po mie¶cie trwa od 2 do 3 godzin i kosztuje oko³o 200 tys. Br. Oferta ró¿nych biur turystycznych jest bardzo do siebie zbli¿ona i raczej standartowa: cerkiew na Ko³o¿y oraz zabytki w centrum miasta. Co z ko¶cio³ami? No tak, je¶li tury¶ci bêd± z Polski, to mo¿e ich interesowaæ katolicyzm, wiêc mog± byæ i ko¶cio³y. Jednak za dodatkow± op³at± przewodnik mo¿e grupie pokazaæ wszystko, czego sobie klient za¿yczy. Tylko czego klient ma sobie za¿yczyæ, skoro jest w mie¶cie po raz pierwszy i ostatni, liczy w³a¶nie na erudycjê oraz profesjonalizm przewodnika?
Nie ma co siê dziwiæ, ¿e program wycieczek tak bardzo siê skurczy³ w ostatnich latach i sta³ siê nader schematyczny. Widocznie przewodnicy wychodz± z wprawy, poniewa¿ niezbyt czêsto musz± wydobywaæ z pok³adów pamiêci wiedzê na temat zabytków, dlatego zapewne wol± pokazaæ kilka "standartowych" miejsc zwiedzania, byle jak najszybciej zbyæ turystów. Nic w tym dziwnego, skoro podczas przygotowania poni¿szego artyku³u i przeprowadzeniu rozmów z pracownikami czterech grodzieñskich firm turystycznych okaza³o siê, ¿e tylko dwie z nich w tym roku go¶ci³y po jednej grupie z Polski, jedno biuro podró¿y przyjmowa³o ¯ydów z Ameryki, a czwarta firma w ogóle nie mia³a jeszcze w tym roku ¿adnej wycieczki zagranicznej.
Aby mieæ ca³o¶ciowy ogl±d sytuacji na rynku turystycznym w Grodnie reporter MAGAZYNU uda³ siê do Centrum Turystyczno-Informacyjnego miasta Grodna. Jednak i tam spotka³o go rozczarowanie. Na wstêpie warto powiedzieæ o dziwnej lokalizacji tego centrum - daleko od dworców, daleko od centrum miasta, gdzie mo¿na by³oby spodziewaæ siê poszukuj±cych informacji o Grodnie turystów. Jednak to nic, wiêkszym problemem okaza³y siê zamkniête drzwi i informacja w jêzyku rosyjskim, o tym gdzie szukaæ pracownika. A gdyby chodzi³o o grupê turystów, nie znaj±cych jêzyka rosyjskiego?
Hotele, restauracje...
Powa¿nym problemem w Grodnie pozostaje problem braku wystarczaj±cej ilo¶ci hoteli oraz ich op³akany stan. Hotel "Niemen" od kilku lat jest w remoncie. W hotelu "Grodno" praktycznie zlikwidowano pokoje hotelowe, z wiêkszo¶ci pomieszczeñ korzystaj± studenci i inni stali lokatorzy. W hotelu "Bie³aru¶" czêsto brakuje wolnych miejsc, gdy¿ do¶æ licznie mieszkaj± tam sportowcy (widocznie ze wzglêdu na blisko¶æ stadionu) i przyje¿d¿aj±cy do Grodna w delegacje (ze wzglêdu na przystêpne ceny). Nawiasem mówi±c, w tym hotelu ju¿ nie robi ró¿nicy fakt, sk±d przybywa go¶æ: czy z zagranicy, czy z Bia³orusi - op³ata jest jednakowa. Chodzi chyba o zatrwa¿aj±ce warunki, rodem z epoki pó¼nego socrealizmu, za które nikt o zdrowych zmys³ach nie zap³aci³by, gdyby nie brak porz±dnej alternatywy.
Tak± alternatyw± jest hotel "Turist" do momentu, gdy zabraknie w nim miejsc, co jest spraw± powszechn±. W tym hotelu obcokrajowcy za pokój dwuosobowy zap³ac± blisko 60 euro, natomiast obywatele Bia³orusi za podobny pokój wy³o¿± 98 tys. Br, czyli ponad trzy razy mniej. Obcokrajowców dyskryminuj± tak¿e w prywatnym hotelu "Siemaszko". Nikt z pracowników nie jest w stanie wyt³umaczyæ, na czym polega ró¿nica, bo przecie¿ pokoje s± te same, ale i tak mamy sytuacjê, ¿e pokój jednoosobowy dla cudzoziemca kosztuje 260 tys. Br, dla obywatela Bia³orusi - tylko 160 tys. Br. Jedynym logicznym wyt³umaczeniem zdaje siê byæ ró¿nica w poziomie ¿ycia. Kiedy¶ jeden z urzêdników bia³oruskich w³a¶nie tak t³umaczy³ ten paradoks:
"Co siê dziwiæ, przecie¿ oni wiêcej od nas zarabiaj±, a i my u nich du¿o p³acimy za pokój hotelowy". Z jednym tylko "ale" - my u nich p³acimy tyle samo, co miejscowi. Co ciekawe, nawet ceny w polskich hotelach tej samej klasy co grodzieñski "Turist" czy "Bie³aru¶" s± zazwyczaj ni¿sze, zw³aszcza je¶li porównamy je z cenami dla obcokrajowców w Grodnie.
Sytuacja w gastronomii nie jest lepsza. Statystycznie w Grodnie lokali gastronomicznych jest sporo, lecz nie znaj±cy miasta cz³owiek mo¿e mieæ problemy z odszukaniem miejsca, gdzie mo¿na dobrze zje¶æ. Skoro wszystkie zabytki s± w centrum, to dobrze by by³o w pobli¿u co¶ przek±siæ. Europejczycy s± przyzwyczajeni, ¿e w wiêkszo¶ci miast europejskich s± ca³e pasa¿e restauracji i kawiarenek. Niestety, przy deptaku grodzieñskim o d³ugo¶ci blisko 3 km (od dworca kolejowego po plac Sowiecki) takowych jest zaledwie... cztery. Jednak s± zmiany na lepsze, bo jeszcze kilka lat temu g³odny turysta w porze obiadowej móg³ niespodziewanie natkn±æ siê na zamkniête drzwi jad³odajni z wywieszk±: "Przerwa obiadowa". Teraz ju¿ raczej co¶ takiego siê nie zdarzy, a jednak pozostaje inny nie mniej wa¿ny problem. W Grodnie w upalne letnie dni, znalezienie w centrum miasta toalety graniczy z cudem. Jest jedna p³atna toaleta usytuowana naprzeciwko Bazyliki Katedralnej i wiêcej nic. W promieniu kilku kilometrów!
Cdn...
Do niedawna bardzo popularne by³y w Polsce tzw. "sentymentalne wyjazdy", poniewa¿ wielu naszych ziomków wyjecha³o po wojnie do Polski w nowych granicach. Lecz coraz mniej jest staruszków, którzy czuj± siê na si³ach, aby zdecydowaæ siê na tak± do¶æ trudn± wyprawê. M³odsi natomiast przewa¿nie wol± niezorganizowane, spontaniczne wyprawy weekendowe. A wycieczka do nas wymaga wcze¶niejszego zaplanowania. Je¿eli Polak ma tygodniami planowaæ podró¿, szukaæ kogo¶, kto wystawi zaproszenie, zbieraæ stosy dokumentów, czekaæ na wizê i wszystko po to, ¿eby wpa¶æ na kilka dni do pañstwa, gdzie infrastruktura turystyczna jest faktycznie nijaka, to niew±tpliwie zrezygnuje z wyjazdu na Bia³oru¶. O wiele ³atwiej jest wyskoczyæ do Pragi, gdzie nie raz ju¿ by³, lub do Pary¿a czy wschodniego Wilna, czy Kijowa.
Nie mo¿na liczyæ na to, ¿e Rosjanie, którzy nie musz± mieæ wizy, bêd± licznie odwiedzaæ Bia³oru¶. Biedniejsze warstwy spo³eczeñstwa s± przyzwyczajone do wypoczynku na dzia³kach, ewentualnie do zwiedzania dalekiej Rosji. Bardziej zamo¿ni Rosjanie wybieraj± Europê oraz kraje egzotyczne. No chyba, ¿e zatêskni kto¶ za ZSRR, wtedy nie znajdziesz lepszego sposobu by zwalczyæ nostalgiê, jak wybraæ siê na Bia³oru¶. Jednak to nadal s± tylko pojedynczy tury¶ci, a nie nap³yw obcokrajowców, chêtnych do zwiedzania najdalszych nawet zak±tków Bia³orusi, co marzy siê w³adzom.
Za z³y wizerunek Bia³orusi w ¶wiecie naj³atwiej jest zwalaæ winê na opozycjê, przymykaj±c oko na olbrzymie trudno¶ci natury formalno-biurokratycznej, stoj±ce na przeszkodzie turystom z innych pañstw, pragn±cych odwiedziæ Bia³oru¶. Wystarczy stworzyæ odpowiednie warunki, autentycznie otworzyæ siê na ¶wiat, pozwoliæ prywatnemu biznesowi inwestowaæ w infrastrukturê turystyczn±, nie boj±c siê o przysz³o¶æ i mo¿na byæ pewnym, ¿e za kilka lat Bia³oru¶ mo¿e staæ siê niew±tpliwym centrum turystyki w Europie Wschodniej. Przecie¿ jest to pañstwo o wspania³ej historii, ³±cz±ce wschód i zachód Europy, w którym mieszkaj± wspaniali, bardzo go¶cinni i ¿yczliwi ludzie. Czas, aby go¶cie z zagranicy mogli sami siê przekonaæ, jak kwitn±cym i go¶cinnym krajem jest Bia³oru¶. Wystarczy tylko zrobiæ kilka kroków w tym kierunku, zamiast uprawiaæ populistyczn± propagandê, która w ¿aden sposób nie przyczynia siê do zwiêkszenia liczby turystów, a raczej na odwrót.
Irena Ejsmont
30 czerwca 2009 r.