Sobota, 11 wrze¶nia 2010     Jacka, Piotra
Zwi±zek Polaków na Bia³orusi
Witryna Zwi±zku Polaków na Bia³orusi / G³os znad Niemna / KULTURA
Z Lidy do Trójmiasta
    Pod koniec czerwca br. mia³em przyjemno¶æ razem z dzia³aczami Zwi±zku Polaków na Bia³orusi go¶ciæ w Trójmie¶cie. Byli¶my go¶æmi prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Dach nad g³ow± mieli¶my w go¶cinnej parafii Zes³ania Ducha ¦wiêtego. Na czele naszej delegacji sta³ zastêpca And¿eliki Borys - Mieczys³aw Ja¶kiewicz i odpowiedzialna w Zarz±dzie G³ównym za turystykê Irena Ku³akowska, która gor±co podziêkowa³a w imieniu Zwi±zku za przyjêcie w Trójmie¶cie 550 dzieci wys³anych na letni wypoczynek przez nasz± organizacjê.

    Wiceprezes Mieczys³aw Ja¶kiewicz opowiada³ o dzia³alno¶ci naszej organizacji. On dobrze pozna³ na sobie "opiekê" bia³oruskiej prokuratury, milicji i KGB. Niejednokrotnie by³ zatrzymywany, s±dzony i karany grzywnami i aresztami. W Sopocie by³em ju¿ niejeden raz, ale zawsze jestem zachwycony tym miastem i atmosfer± w nim panuj±c±. Jest to naprawdê wyj±tkowe miasto w Polsce, szczególnie latem. Statkiem pop³ynêli¶my z Gdyni na Hel. Pamiêtamy o tym, ¿e Gdynia by³a pierwszym wiêkszym miastem Polski, z którego na pocz±tku wojny rozpoczêto usuwanie ludno¶ci polskiej. Pó³wyspu Helskiego nie trzeba reklamowaæ - prawdziwy cud Bo¿y. Zobaczyli¶my na w³asne oczy "Dar M³odzie¿y" i zwiedzili¶my legendê polskiej marynarki - okrêt "B³yskawica". Wiêkszo¶æ z nas by³a po raz pierwszy na okrêcie marynarki wojennej, a ka¿dy by³ bardzo ciekaw, jak tam wszystko wygl±da. Na tym statku zwiedzili¶my muzeum, które m.in. opowiada o marynarzach naszej Piñskiej Flotylli.

Grupa dzia³aczy z ZPB przed okrêtem 'B³yskawica'

    Byli¶my w Radzie Miejskiej Sopotu, gdzie nas powita³ prezydent miasta Jacek Karnowski. Nigdy nikt by nie zgadn±³, co najbardziej zdziwi³o Polaków z Bia³orusi w Radzie Miejskiej: nawet nie fotel, w którym siedzia³ Jan Pawe³ II, i nie brak portretu prezydenta RP w gabinecie prezydenta Sopotu (bo w ka¿dym gabinecie bia³oruskiego urzêdnika musi byæ portret £ukaszenki). Zdziwi³o to, ¿e tak ³atwo jest trafiæ do budynku. Na Bia³orusi do budynku Rady Miejskiej, a obwodowej tym bardziej, nie mo¿na ot tak po prostu wej¶æ i chodziæ po piêtrach: na parterze zawsze jest dy¿urny albo milicjant. A tutaj nikt nas nie pyta³, sk±d i po co tu jeste¶my. Gdy zadano takie pytanie prezydentowi, zobaczy³em, ¿e nie zrozumia³, o co chodzi, bo dla niego, jak i dla ka¿dego obywatela RP, nie ma w tym nic dziwnego. Tak powinno byæ: w³adza dla narodu, a nie odwrotnie. Micha³ Banacki, Kierownik Referatu ¦rodków Pozyskiwanych z Funduszy, zapozna³ nas z projektami, które rozpracowa³ Sopot i otrzyma³ na to wspó³finansowanie z Unii Europejskiej. Dla wielu osób naszej delegacji by³ to ca³kowicie nowy temat, bo trudno by³o im zrozumieæ, z jakiej racji na przyk³ad na budowê Hali Stulecia i na inne projekty UE powinna dawaæ tyle pieniêdzy. ¦rodki masowego przekazu Bia³orusi milcz± na ten temat i tylko nieliczni wiedz±, ¿e polskie samorz±dy aktywnie wykorzystuj± mo¿liwo¶æ wspó³finansowania ich projektów przez UE. Nie wszyscy na Bia³orusi wiedz±, ¿e w latach 2007-2013 Polska ma do dyspozycji a¿ 67 miliardów euro. S± to ogromne pieni±dze, które trzeba wykorzystaæ na rozwój kraju.

    Samorz±dy na Bia³orusi nie maj± takiej mo¿liwo¶ci i mog± polegaæ tylko na sobie i na ³asce swojego rz±du. Bia³oruski prezydent lubi hokej i dlatego wkrótce prawie wszystkie powiatowe miasta Bia³orusi bêd± mia³y swoje lodowe hale sportowe. Nic nie mam przeciwko sportowi. Gdyby radni mego miasta zdecydowali zbudowaæ w mie¶cie nowe lodowisko, to dlaczego nie? Ale bia³oruskie samorz±dy w tej kwestii nie maj± nic do gadania, bo decyduj± w takich przypadkach nie one, a prezydent, czy kto¶ z jego otoczenia. Jestem pewny, ¿e gdyby na Bia³orusi by³y rzeczywiste samorz±dy i prezydenci miast byliby wybierani bezpo¶rednio przez ludzi, to wyborcy na pewno woleliby za te du¿e pieni±dze podatnika, za które buduj± tak± halê lodow±, naprawiæ wszystkie chodniki i drogi w mie¶cie. Gdy prezydent Sopotu powiedzia³, ¿e na posiedzeniu Rady Miejskiej mo¿e byæ obecny ka¿dy mieszkaniec miasta i mo¿e zadaæ pytanie, bo ma do tego prawo, to nasi Polacy byli bardzo tym zdziwieni. By³em w latach 80. radnym Rady Miejskiej i wiem, ¿e zarówno wtedy, jak i teraz w posiedzeniach Rady Miejskiej zwykli obywatele nie mog± braæ udzia³u. Naszym ludziom nie przyjdzie do g³owy takie pytanie, poniewa¿ wszyscy maj± zakodowane, ¿e w³adza to jedno, a zwykli ludzie, co innego.

    O samorz±dach i o korzy¶ciach wyp³ywaj±cych z ich istnienia opowiedzia³a nam Halina Biernacka, Naczelnik Wydzia³u Kultury Urzêdu Miasta Sopot. Opowiedzia³a bardzo przystêpnie i przekonuj±co, nawet dla tych naszych dzia³aczy, którzy po raz pierwszy us³yszeli o tym, ¿e w cywilizowanym ¶wiecie mo¿na ¶wiadomie wybieraæ najlepszych i najaktywniejszych ludzi swego miasta, których nikt nie wyznacza, jak to robi siê dzisiaj na Bia³orusi. Dla przyk³adu spyta³em niedawno kilkunastu swoich znajomych - kto jest radnym w ich mie¶cie i nikt nie potrafi³ wymieniæ nazwiska swego radnego. Powtarzam - nikt, chocia¿ wiêkszo¶æ moich znajomych uczestniczy³a w wyborach i na kogo¶ g³osowa³a. Na pocz±tku lat 90. nawi±za³em kontakt z panem Kuropatwiñskim z Gdañskiego KIK-u. Otrzymali¶my wtedy z KIK-u transport darów i inn± pomóc. Niestety, tego wspania³ego patrioty ju¿ nie ma w¶ród ¿ywych. Trójmiasto jest mi drogie, dlatego ¿e w 1993r. z r±k arcybiskupa Tadeusza Goc³owskiego otrzyma³em odznakê "Zas³u¿ony dla Archidiecezji Gdañskiej".

    Andrzej Kowalczys - pe³nomocnik Prezydenta ds. Organizacji Pozarz±dowych oprowadza³ nas po Gdañsku. Dziêki niemu, który ma korzenia kresowe, po raz pierwszy trafi³em do muzeum "Solidarno¶ci" w Gdañsku. My¶la³em, ¿e to muzeum jest maleñkie, a okaza³o siê, ¿e odwrotnie. Kupili¶my z ¿on± nalepkê z logo "Solidarno¶æ" - dawno chcia³em mieæ tak± w domu. Dostali¶my równie¿ w prezencie chusty, torebki i ksi±¿ki z tym logo. ¯artuj±c czêsto pytam dzia³aczy "Solidarno¶ci", co ma wspólnego "Solidarno¶æ" z moim miastem Lida. Oczywi¶cie, nikt nie mo¿e mi udzieliæ odpowiedzi. Wtedy im t³umaczê, ¿e w nazwie "Solidarno¶æ" jest nazwa tylko jednego miasta i tym miastem jest w³a¶nie Lida. Ale to ¿arty, wszyscy dobrze pamiêtaj±, ¿e wszystko zaczê³o siê w Gdañsku.

Aleksander Siemionow wraz z ma³¿onk± Teres± w muzeum 'Solidarno¶ci' w Gdañsku

    Zawsze opowiadam w Polsce ma³o znany fakt: jeszcze za czasów komuny, sowieckie KGB przegapi³o numer "Trybuny Ludu" z 21 robotniczymi postulatami, który trafi³ do bia³oruskich kiosków prasowych. W latach 70. i 80. w kioskach na Bia³orusi mo¿na by³o swobodnie kupiæ "Trybunê Ludu", "¯o³nierza Wolno¶ci", "Kobietê i ¯ycie" oraz "Politykê". Ta ostatnia by³a najciekawsza. Jestem pewien, ¿e ten numer trafi³ do naszych r±k jedynie przez niedopatrzenie sowieckiego KGB. Przynios³em gazetê do pracy, a pracowa³em jako zwyk³y robotnik w fabryce, przet³umaczy³em kolegom na jêzyk rosyjski, ¿eby mogli dowiedzieæ siê, czego siê domagaj± polscy robotnicy. Zauwa¿y³ to sekretarz partyjny naszego wydzia³u i powiedzia³ mi, ¿ebym tê gazetê schowa³, bo inaczej bêdzie musia³ zawiadomiæ, kogo nale¿y. Stara³em siê mu udowodniæ, ¿e to gazeta naszej bratniej polskiej partii robotniczej. Na co on odpowiedzia³, ¿e Polacy zawsze byli i pozostan± buntownikami, i tylko nasze sowieckie czo³gi mog± uspokoiæ ich gor±ce g³owy itd. Do dzi¶ trzymam sobie ten numer gazety na pami±tkê (a mo¿e siê przyda?).

    Ogromnie siê cieszy³em, gdy robotnik Wa³êsa zosta³ prezydentem Polski. W 2001r. by³em u kolegów we Wroc³awiu. Siedzimy, rozmawiamy, nieoczekiwanie do mieszkania wpada ich przyjació³ka. Jej twarz wyda³a mi siê jaka¶ znajoma. Chc±c zrobiæ pani komplement, mówiê jej, ¿e przypomina mi Annê Walentynowicz, bo naprawdê by³a do niej podobna. Na co pani przedstawi³a siê - Anna Walentynowicz. Tak oto pozna³em legendê "Solidarno¶ci".

    Naszej grupie o "Solidarno¶ci" opowiada³, pokazuj±c wystawê "Droga do wolno¶ci" i oprowadzaj±c po muzeum, Jerzy Borowczak - jeszcze jedna legenda "Solidarno¶ci". Cieszy³em siê ogromnie, ¿e mogê ¶cisn±æ temu bohaterowi rêkê i osobi¶cie podziêkowaæ mu za udzia³ w walce z komun±.

    Dziêki tej wizycie spotkali¶my i poznali¶my osobi¶cie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, wicemarsza³ka województwa pomorskiego Krystynê Pajurê i wiceprezydenta Gdañska Andrzeja Lisickiego, którego korzenie pochodz± z dzisiejszej Bia³orusi.

    Chcieliby¶my bardzo podziêkowaæ za opiekê nad nami asystentowi prezydenta Sopotu Marcinowi Skwierawskiemu i kierowniczce dzia³u Turystyki i Wspó³pracy Zagranicznej Ma³gorzacie Gumo¶. Oboje te¿ maj± korzenie u nas, na dzisiejszej Bia³orusi. Oboje szalenie ciekawi, inteligentni i serdeczni ludzi, jak przysta³o na Kresowiaków.

    Niejednokrotnie wyje¿d¿ali¶my z ¿on± Teres± do Polski na ró¿ne spotkania. Nie chcê obraziæ innych ludzi, inne miasta, ale takiej serdeczno¶ci i go¶cinno¶ci, jak w Sopocie, naprawdê nigdzie nie spotykali¶my. Czuli¶my siê tu jak u siebie.

    Jeste¶my bardzo wdziêczni w³adzom Sopotu za mo¿liwo¶æ bycia w Operze Le¶nej na koncercie polskich gwiazd. By³a to dla nas chyba pierwsza i ostatnia mo¿liwo¶æ w ¿yciu zobaczyæ na ¿ywo i to bardzo bliziutko, z czwartego rzêdu, legendy polskiej estrady. W³a¶nie ich s³uchali¶my w latach 70.- 90., s³uchamy równie¿ teraz w Programie I Polskiego Radia, który mo¿na odbieraæ u nas na Kresach. Ale jedno s³uchaæ w radiu, a co innego - na ¿ywo.

    Jak Edyta Górniak za¶piewa³a piosenkê Czes³awa Niemena "Dziwny jest ten ¶wiat", to ciarki przesz³y po ciele. Mia³em chêæ wstaæ i krzykn±æ: "Kochani! Czes³aw Niemen, to nasz ch³opak z Ziemi Lidzkiej". Duma mnie rozpiera, ¿e ta jego piosenka jest uznana za najlepsz± polsk± piosenkê XX wieku. I nie tylko Niemen pochodzi³ z Kresów, ale i Ko¶ciuszko, Moniuszko, Orzeszkowa, Mickiewicz, Pi³sudski i inni nasi bohaterowie. Mia³ racjê marsza³ek Pi³sudski, ¿e najlepsi Polacy pochodz± z Kresów. Razem z ca³± sal± ¶piewali¶my, tañczyli¶my, klaskali¶my i ogromnie cieszyli¶my siê z naszej tam obecno¶ci. My¶lê, ¿e wtedy ka¿dy z naszej delegacji fizycznie odczu³ - jeste¶my cz±stk± Was, cz±stk± Narodu Polskiego, jeste¶my w¶ród swoich, jeste¶my na swojej polskiej ziemi, jeste¶my w Macierzy.

    Prowadz±cy koncert og³osi³ zgromadzonym, ¿e na sali jest delegacja Zwi±zku Polaków na Bia³orusi And¿eliki Borys, wstali¶my, uk³onili¶my siê zgromadzonym i otrzymali¶my oklaski, mieli¶my ³zy w oczach i wzruszone serca. Ten dzieñ zostanie w mej pamiêci do koñca ¿ycia.

    Po koncercie podesz³y do mnie trzy kobiety (oczywi¶cie maj±ce kresowe korzenie) i spyta³y, jak mog± pomóc nam, Polakom dzia³aj±cym w biednym kraju, w tak trudnych warunkach, praktycznie nielegalnie, w kraju, gdzie za sam fakt przynale¿no¶ci do Zwi±zku Polaków And¿eliki Borys mo¿na dostaæ do 2 lat wiêzienia. Powiedzia³em im, ¿e przyzwyczaili¶my siê do tych warunków, do naszych ma³ych zarobków, do naszych chyba ju¿ najwy¿szych cen na ¿ywno¶æ. Byli¶my w hipermarkecie i serce nam siê kraja³o widz±c, o ile w Polsce s± ni¿sze ceny, ni¿ na Bia³orusi. A przecie¿ nasze zarobki s± trzykrotnie ni¿sze ni¿ w Polsce. Powiedzia³em tym mi³ym kobietom, ¿e bez kie³basy prze¿yjemy, ale jak¿e nam jest ciê¿ko bez ksi±¿ki, prasy, muzyki i filmów polskich. Mamy w Lidzie tyle samo Polaków, ilu jest w Sopocie. A jest nas w Lidzie 38%. Na terenie by³ego ZSRR nie ma innego takiego miasta, gdzie by³by taki wielki odsetek Polaków.

    ¯egnali¶my Trójmiasto z ¿alem, zostawiaj±c tam przyjació³; pozosta³y wspomnienia i chêæ powrotu. Wrócili¶my za ¿elazn± kurtynê do kraju, gdzie o wszystkim decyduje jeden cz³owiek. Gdy jest mi smutno z tego powodu, to staram siê sobie przypomnieæ, ¿e 20 lat temu ludzie równie¿ nie my¶leli, ¿e Mur Berliñski i ZSRR nie bêd± istnieæ wiecznie, ale jednak wszystko to siê rozpad³o i to na naszych oczach. Ten fakt daje nadziejê, ¿e mo¿e Bia³oru¶ równie¿ kiedy¶ do³±czy do cywilizowanej Europy.

Aleksander Siemionow
Lipiec 2009 r.
Copyright by Stowarzyszenie Wspólnota Polska
Strona finansowana przez SENAT RP