Wielogłos badaczy, zajmujących się problematyką polską na Białorusi jest potrzebny

 

Rozmowa z profesorem Zdzisławem J. Winnickim z Uniwersytetu Wrocławskiego

Jakie znaczenie ma konferencja w Białymstoku dla osób zajmujących się problematyką związaną ze Związkiem Polaków na Białorusi?

– Wymyśliliśmy tę konferencję w ubiegłym roku z Tadeuszem Gawinem. Tegoroczna konferencja jest kontynuacją konferencji ubiegłorocznej. W zeszłym roku konferencję poświęciliśmy 20-leciu odrodzenia ruchu polskiego na Białorusi, w tym roku zaś – 20-leciu działalności ZPB. Spotkaliśmy się, wymieniliśmy poglądy na ten temat, debatowaliśmy.

Uważamy, że wielogłos badaczy, zajmujących się problematyką polską na Białorusi jest potrzebny, chociażby po to, żeby podsumować dokonania: co nam się udało, a czego nie udało zrobić, w jakim kierunku idą sprawy polskie na Białorusi. Chcemy, aby pokłosie konferencji w postaci tomu pokonferencyjnego, drugiego już z kolei, dało materiał do przemyśleń ludziom, którzy zajmują się Białorusią profesjonalnie, naukowo, badawczo. Roześlemy go po ośrodkach akademickich, zainteresowanym instytucjom państwowym i, oczywiście, do ZPB, żebyście zobaczyli, co my o was myślimy.

Miejmy także nadzieję, że nasze rozważania i przemyślenia przydadzą się Związkowi Polaków na Białorusi oraz politykom.

Panie Profesorze, myśli Pan, że politycy słuchają naukowców?

– Na ogół nie słuchają. Czasami chętnie bywają na tego typu konferencjach i potem trzeba do nich docierać z wydanymi materiałami, mając nadzieję, że przeczytają.

W porównaniu z ubiegłym rokiem w tym roku na konferencję przyjechało więcej naukowców. Czy z tego wynika, że coraz więcej ludzi interesuje się tematyką, związaną z ZPB i zajmuje się nią profesjonalnie?

– I tak, i nie. Grono, które się spotyka, to ludzie, którzy od lat zajmują się tą tematyką, mało tego są zaangażowani we wspieranie ruchu odrodzeniowego na Białorusi. Natomiast zapraszamy na konferencję nowe osoby pod kątem określonych tematów, które proponujemy, aby według swoich możliwości i kompetencji badawczych wygłosili referaty. Na przykład, Aleksandra Srebrakowskiego, który przeważnie Litwą się zajmuje, w tym roku poprosiliśmy go do dwugłosu na temat odrodzenia polskiego na Litwie i Białorusi. Z jego refleksji także skorzystamy.

Czy są już pomysły i tematy na spotkanie naukowców i badaczy za rok?

– Myślę, że tak. Dokonaliśmy próby podsumowania odrodzenia polskiego w ubiegłym roku, a w tym roku – 20-lecia działalności ZPB.

Myślę, że zajmiemy się jakimś bardziej konkretnym tematem, może oświatą polską, nie tylko na Białorusi, ale w całym regionie, również na Litwie i Łotwie. Zobaczymy, jak się rozwija i czy się rozwija polskie szkolnictwo. Młodsze pokolenie, które ma kontakt z żywym językiem polskim, nie tylko domowym, jest naszą przyszłością. Sądzę, że następna konferencja będzie poświęcona oświacie polskiej na dawnych Kresach Rzeczypospolitej Polskiej.

ZPB czyni wszystko, co może, dla relegalizacji organizacji Polaków, lecz jak na razie bez widocznego skutku. Co, zdaniem Pana Profesora, można jeszcze uczynić?

– Trudno powiedzieć, te sprawy ciągną się już tyle lat. Myślę, że obie strony: i Związek Polaków, i władze białoruskie są już tym na tyle zmęczone, że powinno dojść do jakiegoś konsensusu. Jakiego – nie wiem? Ale tak dalej być nie może, bo na tym tracą wszyscy, a przede wszystkim nasi rodacy na Białorusi, zwłaszcza ci w małych miasteczkach i oddalonych miejscowościach, którzy nie mają takiego bezpośredniego kontaktu ani z działaczami ZPB, ani z pracą, którą prowadzi Związek. Czas, żeby zakończyć ten pat.

Rozmawiała Irena WALUŚ