Cnoty Główne: Umiarkowanie
O konieczności umiarkowania
«Panuj nad sobą», «Nie oddaj się żądzy», «Trzymaj się miary» – te i podobne imperatywy, występujące w formie zachęty były uważane za najlepsze wskazówki wychowania klasycznego, którego wzór nam pozostawili starożytni Grecy. Znalezienie złotego środka, zawsze należało do szczególnych zalet, które miały decydować o dobrym wychowaniu człowieka i kulturze jego bycia w środowisku. Wychowanie, polegające na właściwym korzystaniu z instynktów ludzkich – samozachowania i seksualności, w granicach rozumnej natury, było powszechnie nazwane cnotą umiarkowania. Nie tylko starożytni Grecy, a wśród nich i Arystoteles, stawiali wysoko postawę bycia umiarkowanym, lecz także i w Starym Testamencie spotykamy się z gorącą zachętą – «Nie idź za twymi namiętnościami: powstrzymaj się od pożądań!» (Syr 18, 30). Św. Paweł natomiast widzi podstawę umiarkowania w wolności ducha ludzkiego od grzesznych przywiązań: «Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie poddam się w niewolę» (1 Kor 6,12).
Mówiąc o cnocie umiarkowania, jako stałej umiejętności człowieka, zdolnej ukierunkować i pohamować ślepe instynkty, jej początków należy dopatrywać się w naszej rozumnej naturze każdego. Dla człowieka pragnienie jedzenia i picia, instynkt płciowy nie są powodem do otrzymania coraz większej dawki przyjemności, lecz prowadzą do rozumnego i odpowiedzialnego korzystania z darów, których Pan Bóg udziela przez sam fakt powołania do życia rozumnego. Stąd występuje mocny związek cnoty umiarkowania przede wszystkim z rozumem, jako wiarogodnym kryterium i oceną ludzkich popędów.
Niestety, zachowanie właściwej miary w zaspokojeniu popędów, pragnień i żądz tak, by nie zaszkodziły sobie i innym, może częściej dzisiaj ze strony pojedynczych ludzi, przybierać stronę subiektywną. Brak umiaru w przyjemności, której granice w porządku rozumu, wyznaczył sam Bóg, prześciganie się w realizowaniu własnych pragnień za wszelką cenę – oto współczesne postawy człowieka. Rodzi się ogólne wrażenie, że o cnocie umiarkowania, która ma przestrzegać przed skrajnościami ludzkiej nienormalności, łatwiej jest mówić, czym nie jest, niżeli, czym ona w istocie jest.
Nie jest ślepym pragnieniem człowieka, który nie zdaje sobie w pełni sprawy z tego, że w miarę jak wzrasta pożądliwość przyjemności, namiętności i posiadania, tenże człowiek w sposób łatwy staje się zakładnikiem swych wybujałych pragnień chciwości, seksualizmu i władzy. Mówić o umiarkowaniu jest coraz trudniej w środowisku, w którym narasta pogoń za dostatkiem i braniem od świata wszystkiego i natychmiast.
Cnota umiarkowania była i jest tym duchowym lekarstwem i siłą, która jednak niesie duchowe wyzwolenie i szczere szukanie tego, co jest po środku skrajnego działania, szczególnie w dziedzinie ludzkich instynktów.
Z jednej strony nie można zaprzestać używania pokarmów i właściwej troski o nasze ciało, gdyż od tego w dużej mierze będzie zależała odpowiedzialność o dar życia, otrzymany od Stwórcy. Z drugiej strony rozum podpowiada, że nie wolno ulec całkowitej zależności od naszych instynktów i obrać je za nadrzędny cel życia. Chociaż nie wyobrażamy bez nich naszego istnienia na ziemi, lecz posiadają one w człowieku zawsze wartość służebną wobec życia, które otrzymał od Boga w określonym celu.
Umiarkowanie, tak pojęte, może być zarówno zdrową dyskrecją, skromnością w ubiorze, panowaniem woli nad popędami, ale i wolnością człowieka wobec wielorakich zachcianek i mody. Ludzie mogą dzisiaj uzależnić się od różnych rzeczy. Alkohol, jedzenie, narkotyki, telewizja, gry komputerowe, Internet, muzyka, dyskoteki, praca, kariera, sława, samochód, pieniądze – lista tych ludzkich celów może nie mieć właściwej miary. To wszystko rzeczy, które, używane z umiarem, mogą człowieka ubogacać i rozwijać. Kiedy zabraknie właściwej miary, stają się powodem zniewolenia i smutku. Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1809, określa umiarkowanie taką definicją: «Umiarkowanie jest cnotą moralną, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i nie daje się uwieść… by iść za zachciankami swego serca (Syr 5,2)”. W świetle współczesnego nauczania Kościoła zdobycie cnoty umiarkowania wymaga od człowieka podjęcia każdorazowego wysiłku rozumu i woli, by pokonać w sobie pragnienie używania popędów i doczesnych pragnień, jedynie w celach przyjemności i egoistycznych korzyści.
Ciekawe spojrzenie na cnotę umiarkowania rzuca nauka św. Tomasza z Akwinu. W Sumie Teologicznej jeden z największych teologów chrześcijańskich nieprzypadkowo poświęca jej sporo uwagi. W obszernym fragmencie naucza, że «umiarkowanie jest cnotą, która uczy nas miary i równowagi we wszystkich dziedzinach, w których działają uczucia pożądawcze». Według św. Tomasza też, częściami zasadniczymi cnoty umiarkowania są dwa dążenia – wstydliwość i szlachetność. Wstydliwość jest darem Bożym, dzięki któremu człowiek w swoim działaniu chroni się przed tym wszystkim, co może ubliżyć jego godności duszy i ciała, natomiast szlachetność rodzi w człowieku zamiłowanie do tego wszystkiego, co piękne i dobre.
Kształtowanie cnoty umiarkowania w doświadczeniu życia chrześcijańskiego przebiega według pewnego stopniowania. Na pierwszym miejscu powinna znaleźć się powściągliwość, jako postawa umiarkowanego korzystania z dóbr tego świata i stałej pamięci, że są one dla nas darem Boga, a nie naszą własnością. Powściągliwość zaprowadza rozumny porządek w ludzkie działanie. Dopiero kierowanie się rozumnością pozwala podnieść na drugi stopień rozwoju umiarkowania, którym jest opanowanie popędów. Ten drugi stopień nazywa się «uporządkowaniem siebie» zgodnie z umiarem i prowadzi do korzystania z instynktów w sposób zamierzony przez Pana Boga. Tutaj już nie ma miejsca na dominację ciała, lecz wszystkie sfery życia ludzkiego zostają podporządkowane przewodnictwu ducha, który swoje źródło i moc czerpie z życia nadprzyrodzonego. To w odróżnieniu od klasycznego greckiego wychowania nazwiemy przykładnym wychowaniem chrześcijańskim.
ks. Antoni GREMZA





