Rodzina jest mocniejsza, gdy nie ma podziałów światopoglądowych i wyznaniowych

 

Rozmowa z proboszczem kościoła p.w. Świętej Rodziny w Lidzie ks. Józefem Hańczycem

Po 14 latach ogromnej pracy dzisiaj odbyła się konsekracja kościoła. Jakie uczucia przepełniają Księdza w tym niezwykłym dniu?

– Moje serce jest przepełnione wdzięcznością Panu Bogu za ten dar, bo bez Opatrzności, bez Łaski Bożej nie doszłoby do powstania kościoła. Jestem szczęśliwy, że na Białorusi powstała kolejna świątynia, gdzie ludzie mogą się gromadzić i nabierać potrzebnych łask do życia.

Jak liczna jest ta parafia?

– Około 12 tysięcy parafian przyjęło u siebie księdza po kolędzie, ale są ludzie, którzy tego nie uczynili. Są oni jak owce bez pasterza i chciałoby się ich przygarnąć. Ludzie są otwarci, i teraz powstaje pytanie: kto tę otwartość zagospodaruje: święty duch czy inny.

Nowa świątynia w Lidzie jest jedyną w kraju p.w. Świętej Rodziny. Rodzina w dzisiejszych czasach jest zagrożona i potrzebuje opieki.

– Skąd pochodzi człowiek, jak nie z rodziny? Gdzie się rodzi miłość, jak nie w rodzinie? Jeżeli w rodzinie człowiekowi nie przekazano miłości, to skąd ma ją otrzymać? Widzimy wokół tak dużo fałszywej miłości.

W dzisiejszych czasach kryzysu rodziny warto odwołać się do słów kardynała Wyszyńskiego «Rodzina Bogiem silna». Jeżeli w rodzinie będzie miejsce dla Chrystusa, modlitwy, a szczególnie modlitwy wspólnej, pielęgnowania praktyk religijnych, to taka rodzina przetrwa wszelkiego rodzaju burze, bo nie jest sama.

Wspólnota kościelna też jest dużą rodziną, powiedziałbym rodziną rodzin. W tej dużej rodzinie są małżeństwa mieszane.

Czy w sprawach wiary ci małżonkowie mogą miewać problemy?

– Rodzina powinna gromadzić się w domu i jest ona mocniejsza, gdy nie ma podziałów swiatopoglądowych i wyznaniowych. W roku 1930 ukazał się dokument, dotyczący rodzin, papież napisał w nim o zgubności małzeństw mieszanych, gdyż w takim przypadku jest większa pokusa na rozdwojenie. Ale nie ma w tym zła, że małżeństwo jest mieszane: to nie powinno dzielić: zło dzieli małżeństwo. Tam, gdzie małżonkowie są otwarci na Chrystusa, to podziału nie istnieje.

Czytelników naszej gazety interesuje, czy język polski pozostanie głównym językiem w nowym kościele?

– Tak, oczywiście! Ale proszę pamietać, że Kościół katolicki na Białorusi jest nie tylko dla Polaków, jest on uniwersalny. A do tego, jak już zostało wspomniane, jest sporo małżeństw mieszanych i osób innych narodowości, które mają prawo modlić się w swoim języku.

Chciałbym podkreślić, że Kościół nie może wiernym nawiązywać któregokolwiek języka, w którym mają modlić się do Pana Boga, byłoby to wbrew prawu miłości. Ze względu na małżeńswa mieszane widzę też Mszę św. w naszym kościele w języku białoruskim. Jest to wyraz miłości i troski o każdego człowieka.

Na ile jest ważne dla człowieka poczucie tożsamości narodowej?

– Odpowiem słowami z Księgi Eklezjasta (1, 11): «Jeżeli nie ma pamięci o tych, którzy byli, to o tych, którzy są, nie będzie u tych, kto będzie potem».

Człowiek powinien troszczyć się o własną tożsamość. Papież Jan Paweł II w 1997 r. w Rzymie w swojej wypowiedzi zaznaczył: «Kto nie troszczy się o swoją tożsamość, odrywa się od swoich korzeni, ten nie jest w stanie zrozumieć samego siebie».

Na ten temat wypowiedział się także kardynał Stefan Wyszyński: «Przynależność do rodu, podtwierdzona pamięcią o ojcach stanowi legitymację człowieka».

Na prośbę Jana Pawła II w 2000 r. kardynał Van Thuan wygłosił rekolekcje watykańskie, rozpoczynając je od rodowodu. Rodowód również jest podany na początku Ewangelii.

Właśnie rodzina powinna przekazać informację o przodkach, o korzeniach, bez tej wiedzy trudno jest człowiekowi zrozumieć wiele rzeczy. Kościół, natomiast, ma potężne tradycje uroczystości Wszystkich Świętych w dniu 1 listopada, która sprzyja zachowaniu pamięci o swoich przodkach. Jeżeli ich pamiętamy, kontunujemy tradycje, pielęgnujemy kulturę, to będziemy Narodem. Jeżeli nie – to sami siebie nie będziemy rozumieli.

Rozmawiała Irena WALUŚ