Nas nie złamią!

 

Białoruskie władze po raz kolejny zaatakowały Związek Polaków na Białorusi. Lecz paradoksalnie: nie zważając na przejęcie przez białoruskie służby specjalne Domu Polskiego w Iwieńcu, nie zważając na fałszywe sądy, szantaże, szykany i areszty aktywistów to właśnie ZPB zwycięża w tym decydującym starciu. Chodzi o to, że cel, który stawiały przed sobą władze atakując naszą organizację, tak i nie został zrealizowany.

Pomysł białoruskich władz był cyniczny i bardzo prosty. Korzystając z odwilży w stosunkach pomiędzy Polska a Białorusią, z aktywizacji polsko-białoruskiej współpracy gospodarczej wystawić Warszawie za to rachunek w postaci likwidacji Związku Polaków. Polska zachęcona korzyściami gospodarczymi miała biernie się przyglądać, jak pacyfikują naszą organizację. Nie wypadkowo więc zmasowany atak na Związek nastąpił tuż przed wizytą ministra spraw zagranicznych Białorusi Siergieja Martynowa w Polsce.

Wszystko miało być szybko załatwione. Milicja przejęła kontrolę nad Domem Polskim w Iwieńcu, firma «Polonika», która udostępnia w Grodnie swe pomieszczenia dla Związku Polaków, została ukarana karą grzywny w wysokości 122 mln rubli, co faktycznie oznacza jej likwidację.

Związek Polaków miał zostać po prostu, jak w 2005 roku, wyrzucony na ulicę!

Zgodnie z pomysłem Administracji prezydenta, to właśnie brutalna siła miała położyć kres niezależnej aktywności ZPB. KGB-owscy eksperci od dawna przekonywali, że kilka mocnych i zdecydowanych uderzeń w Związek Polaków doprowadzą do załamania się organizacji i rozproszenia się wystraszonych aktywistów. Spodziewano się więc powtórki sytuacji z 2005 roku, kiedy to właśnie wszczęcie przeciwko kierownictwu organizacji spraw karnych, oszczercza kampania propagandowa w państwowych mediach, areszty członków ZPB doprowadziły do sparaliżowania całej struktury naszej organizacji.

Jednak mamy rok 2010. I dziś zahartowany w ciągu 5 lat walki o swoje podstawowe prawa Związek Polaków jest poważną siłą. To po raz kolejny udowodniliśmy. Nie zważając na groźby aresztów setki Polaków uczestniczyły w akcjach protestu i solidarności z Rodakami z Iwieńca. Władze nie tylko nie doceniły determinacji Związku Polaków, gorzko się też zawiodły na tym, że Polska będzie biernie się przyglądała represjom wobec Związku Polaków.

Swoje jednoznaczne poparcie dla Związku Polaków wyrazili prezydent Polski Lech Kaczyński, ostrą uchwałę potępiającą działania władz Białorusi jednogłośnie (!!!) przyjął polski Sejm. Za ostrą reakcją łącznie z jednostronnymi sankcjami gospodarczymi opowiedzieli się marszałkowie Sejmu i Senatu Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz.

Polski MSZ zapowiedział poszerzenie «czarnej listy» listy zakazów wjazdu na teren Polski dla uczestników nagonki na Polaków Białorusi.

Sytuacją Związku Polaków na Białorusi zajął się również Parlament Europejski.

Nie tego się spodziewał Aleksander Łukaszenko rozpoczynając kolejny atak na nas. I władza się zatrzymała. Dom Polski w Iwieńcu już ponad miesiąc stoi zamknięty, urzędnicy nie ryzykują przekazać go reżimowcom. Zamarł też proces likwidacji «Poloniki». O losie Domu Polskiego, jak i losie Związku Polaków mają rozstrzygnąć pertraktacje pomiędzy Polską a Białorusią, które rozpoczną się niebawem.

Aleksander Łukaszenko zapewnił, że między Polska a Białorusią nie ma kwestii, których nie można by było rozwiązać. Czy tak jest naprawdę? Przekonamy się o tym już niebawem. Jednak nie wynik pertraktacji, które mogą być tylko wybiegiem taktycznym białoruskich władz, jest najważniejszy. Najważniejsze jest świadectwo, które wspólnie daliśmy broniąc niezależności naszej organizacji. Nie damy się zastraszyć! Związku Polaków nie da się złamać! Niezależnie od warunków, które będą, i tak pozostaniemy Polakami i nikt nie ma ani prawa, ani możliwości nam tego zabronić.

Jednocześnie, jeżeli jest dobra wola ze strony władz, jesteśmy gotowi do rozmów o przyszłości naszej organizacji. Jednak, jeżeli pięć lat dla białoruskich urzędników zbyt krótki czas, by to zrozumieć, jesteśmy gotowi czekać na to dalej. Jednocześnie będziemy uczyć języka polskiego, organizować koncerty i wystawy, opiekować się polskimi miejscami pamięci. Jak pokazały ostatnie 5 lat, zabronić nam tego władze Białorusi nie są w stanie.

Andrzej POCZOBUT,
prezes Rady Naczelnej
Związku Polaków na Białorusi